O początkach mojej redukcji -luty/marzec/kwiecień

wtorek, czerwca 28, 2016



Bardzo długi czas mnie tutaj nie było ale to nie znaczy że zapomniałam o blogu całkowicie:) Cały czas zbierałam pomysły na nowe posty w swoim notesiku i nie mogłam się doczekać kiedy tu wrócę bo ciągle było coś ważniejszego, ostatnie egzaminy, sesja i ta nieszczęsna praca dyplomowa. Niestety obrona jeszcze przede mną. Na wstępie chciałam zaznaczyć że zmieni się trochę forma bloga. Kiedyś myślałam że to jest fajne- moje miejsce w sieci gdzie głównie tylko ja będę wracać i wspominać różne doświadczenia. Teraz mam troszkę inną wizję na to miejsce i chciałabym żeby bardziej dla Was było przydatne. Chciałabym się z Wami podzielić milionem linków, stron, książek, przepisów które mi pomogły i które okażą się również przydatne dla Was (o ile mam tu jeszcze jakiś czytelników bo nad tym też trzeba popracować). 
Jak tytuł wskazuje wkraczam na temat który jest pewnie ostatnio 'modny'. Blogów fitnesiarek jest jak grzybów po deszczu ale mimo wszystko podejmuje się tej tematyki- ale w nieco inny sposób. Chciałabym ażeby te posty, o tej tematyce były z jednej strony pamiętnikiem dla mnie. Jakie mam opinie na dany temat, jakie jest moje myślenie ażeby później na przestrzeni tygodni, miesiecy dostrzegać swoje ewentualne błędy i zmiany :)

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie :) Jednym z moich postanowień noworocznych było jak zwykle (już chyba po raz 5-6) zrzucić zbędne kg ale przede wszystkim skupić się na zdrowym odżywianiu i rozpocząć REGULARNĄ aktywnosć fizyczna:) Nie zabrałam się niestety do tego równo z dniem 1 stycznia. Wszystko zaczeło się dokładnie 8/02 :) Nie wiem dlaczego ten dzien. Wiem natomiast że trwal Wielki Post i moim postanowieniem było zero słodyczy. To chyba jedyny w życiu okres 40dni który następnie przedłużyl się do 70+ dni na detoksie bezcukrowym :) Możecie sobie wyobrazić jak bardzo byłam zmotywowana:) Niestety w miarę jedzenia rośnie apetyt:) Wykluczenie słodyczy okazało się za małym osiągnięciem dlatego postanowilam zagłębić się poraz pierwszy w podstawy diety a mianowicie mam tutaj na myśli makroskładniki :) Na początku korzystałam z pomocy bardziej doświadczonych osób na forum sfd i z podstawowych kalkulatorow zaczęłam od wyliczenia zapotrzebowania kalorycznego. Z najprostszego wzoru obliczyłam swoje zapotrzebowanie, a następnie odjełam 300-400 kcal-ale nie potrafilam w zaden sposob trzymac sie rozkladu bialka tluszczy i węgli. Dlaczego? Od wielu wielu miesięcy moim jedynym śniadaniem była owsianka na mleku :) Płatki owsiane, otreby pszenne, rodzynki, orzechy, wiórka kokosowe, żurawina i mleko i tylko banan. Jak widac śladowe ilosci białka.. To samo bylo z innymi posilkami bez mięsnymi. Dużo węgli, trochę tłuszczy i mało białka. 




Ale wciąż było to zdrowe odżywianie prawda?:) Nieważne że na posiłek potrafiłam zjeść 50g ryżu i 200g kurczaka:D I tutaj właśnie tkwi całe sedno. Czasem wydaje nam się że przeciez zdrowo się odzywiamy, jemy te zalecane 5 posilkow dziennie, spozywamy bogate w witaminy owoce i warzywa a mimo wszystko tkwimy w miejscu. Niestety to nie wystarczy.. Kazdy musi znalezc dla siebie idealnie dopasowana diete i trzymac sie gramatury produktow. Bardzo latwo mozna przesadzic z owocami o czym malo ludzi zdaje sobie sprawe.
W kazdym razie mijaly dni, nadeszly Święta a ja dalej tkwiłam w postanowieniu i nawet przy świątecznym rodzinnym obiedzie potrafiłam zabierać swoje pojemniki :D Ach jak mi brakuje czasemi tej silnej woli <3  









Jak na dłoni widać po tych zdjęciach jakie popełniałam błędy:)  Ja dopiero po kilku msc je dostrzegam  (za duża ilość owoców + pieczywo praktycznie codziennie i to nie to najlepsze gatunkowo + nabiał jako podstawowe źródło białka). Na szczęście chyba jest więcej pozytywów: nauczyłam się spożywać regularne posiłki, planować listę zakupów i posiłki, a przede wszystkim zabierać ze sobą pojemniki ( do pracy, na uczelnie i każdy możliwy wyjazd) wyliczać makroskładniki i orientacyjnie poznawać produkty które są źrodłem węglowodanów prostych, złożonych, białka itp. Wcześniej nigdy nie zwracałam na to uwagi. Zaczełam czytać etykietki i wybierać te lepsze opcje a przede wszystkim ciągle się uczę i dużo czytam na ten temat. Jaki jeszcze jest plus z tego okresu? Pokochałam aktywność fizyczna i przestałam ją uwazać za przymus. Na początku zapisałam się na siłownie i zaczełam korzystac ze strefy cardio + zajęć typu fitness (pump up, jump fit, aerodance, zumba, power step, płaski brzuch i kilka innych o ktorych mam zamiar napisac tez troszke więcej).




Wydaje mi się że na siłowni spędziłam 2 msc (średnio 5 razy w tyg po 2-3h, tak wiem gruba przesada ale stalo się to moim hobby i dobra formą spędzania czasu). Niestety wraz z zakończeniem pracy wróciłam do domu rodzinnego i zamieniłam treningi na aktywnosć w domu o czym pewnie jeszcze napisze:) Cały ten post opisuje okres od lutego do końca kwietnia. To jak wygląda moja aktywnosc i dieta teraz zupelnie odbiega od tego jak zaczynalam ale chcialam opisac jak to wszystko sie zaczęło:) Okres od kwietnia (na diecie od trenera) opisze w kolejnych postach:) 
Ostatnia i pewnie dla nie ktorych najwazniejsza kwestia: efekty. Czy byly? Owszem byly:) 



Nic tak nie motywuje jak spodnie czy uniform który zaczyna byc za duży:) To wszystko jeszcze bardziej mnie nakręcało ażeby pracować ciężej i więcej (co w pewnym momencie okazało się troszkę zgubne ale nie zawsze jest kolorowo, o tym też będe chciała kiedyś jeszcze napisać). Narazie wstrzymam się z podsumowaniem typu before-after bo tak jak wspominałam mój proces 'odchudzania' jeszcze trwa (chociaz kilka takich zdjęć pojawiło się już na moim instagramie:D). W tym okresie nie pomyślałam o tym żeby złapać za cm liczyła się waga i kg. Przez okres około 2,5msc zrzuciłam ok 2kg (jak dla mnie wydawało się mało, dzisiaj chciałabym powtórzyć taki wynik w takim okresie:D). 
W każdym razie nie to jest najważniejsze z całej tej historii. Liczy się to że zaczełam i nie jest ważne że był to mój 10-15 raz kiedy zaczynam walke z kg. Tym razem chyba dojrzałam do mądrych decyzji i postawiłam na wiedze:) I tego samego Wam życze, wszystkim ktorzy sie wahaja czy im sie uda:) Dajcie sobie czas i postawcie na cierpliwość:) Taka przygoda kształtuje charakter bo zmienia sie wszystko- dosłownie. Jesli uważacie ze nie ma sensu, wakacje juz lada dzień to grubo się mylicie. Wakacje będą też za rok, ale za nim te sie skończą będzie piękna jesień, zima itp. Forme robimy na LATA  a nie LATO :) Czas i tak zleci, ani się obejrzysz będą wakacje 2017 :) Zacznij dziś, nie od jutra, nie od poniedziałku, nie od 1 lipca. Dzisiaj :) za godzine :) I nie rzucaj się na głęboką wodę od razu. Gdybym miała możliwosć cofnąć czas czy zrobiłam być coś inaczej? Napewno jedną kwestie. Zaczełabym od razu od współpracy z trenerem. Dlaczego? W tym okresie moja motywacja sięgała  zenitu i czułam że mogłam góry przenosić. W raz z upływem czasu i słabymi efektami moja motywacja słabła- ale to jest normalna ludzka cecha. I kiedy zdecydowalam sie na wspolprace tak naprawde nie wierzylam ze mi sie uda, wciaz mam takie mysli bo nie wszystko uklada sie tak jakbym chciala. I gdybym te 3 msc wykorzystala maksymalnie z dobrym planem a nie moja metoda prob i bledow to moze osiagnelabym juz moj wymarzony cel:) Ale tak mialo byc:) Doswiadczenie zyciowe to bardzo cenna rzecz:) Te 3 msc tak naprawde ukształtowały mój charakter i może dzięki nim, pomimo kryzysow porazek wciaz ide dalej:)  
Jezeli jestescie osobami ktorym nie zalezy na zrzuceniu kg to nie znaczy ze zdrowe odzywianie i aktywnosc fizyczna was nie dotycza;) To wszystko przeklada sie na pozostale aspekty zycia takie jak praca, nauka i energia do zycia i dzialania:) Jednym z moich marzen od zawsze bylo przebiec 10km :) I nie zapomne tego uczucia kiedy pierwszy raz wykorzystalam pogode w marcu i przebieglam tak po prostu 10km! 

Powinnam juz zakończyć ten post chociaż jest tysiąc spraw z którymi chciałabym się z Wami podzielić, ale muszę te posty zorganizować bo zacznie się jeden wielki chaos:) Dziekuje wytrwalym za przeczytanie mojej historii i za nie długo pojawi się druga część z aktualizacja i wkońcu chciałabym wyjśc na prostą i podsumować moj obecny okres a nie prawie pół roku wstecz:D 

Do usłyszenia <3

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Jaka piękna sylweta <3


    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, mega schudłaś! Gatulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem z czego ty sie odchudzasz...

    OdpowiedzUsuń